Nie lubię kawy, jej smak jest zbyt gorzki, na tyle, by przypominał mi przykrą gorycz życia. Nie lubię mroku, gdyż odzwierciedla dusze ludzi, o których pragnę zapomnieć. Nie lubię chłodu, bo przypomina mi spojrzenia, które rzucano w moją stronę.
Gardzę losem, ponieważ jest mi nieprzychylny. Gardzę ludźmi, gdyż zatracili się w materializmie. Gardzę światem, gdyż jest mi obcy...
Często mam problem z pisaniem o sobie. Sposób myślenia, jaki pochwalam, wielokrotnie się zmienia, ze względu na mój stosunkowo młody wiek. Mówią, że artyści są obdarzeni pięknem duszy. Czy ja sama posiadam tę wrażliwość? Nie wiem.
Interesuję się wszystkim i niczym. Odkryłam w sobie cechę, której nienawidzę, mianowicie, tak zwany - słomiany zapał. Często chwytam się wielu przedsięwzięć, a potem zapominam o realizowaniu ich. To dość irytujące, bo tracę tylko czas i marnuję go ludziom, dla których jest bardzo cenny.
Gdybym miała scharakteryzować się w kilku słowach, powiedziałabym - cyniczna, wrażliwa, cicha, skromna. Często zbyt szybko pokładam w ludziach swoje nadzieje i oni mnie zawodzą, dlatego stałam się cyniczna. Wrażliwa, bo całym sercem pragnę pomóc, przejmuję się bólem, sama często go doświadczam... Cicha, ponieważ nigdzie nie czuję się pewnie i mimo wszystko wolę jedynie swoje towarzystwo. Skromna, bo nie potrafię być zadowolona, z tego, co potrafię, co robię...
Pisanie w większości przypadków jest dla ludzi odskocznią od problemów. Różnych. W szkole, w domu, wśród znajomych, w miłości... ja przelewam jedynie to, co czuję. Bohaterowie zawsze mają w sobie coś ze mnie. Ofiaruję im cząstkę siebie, w ten sposób potrafię odnaleźć się w ich myślach. Piszę, bo to kocham... czy robię to dobrze? Sam odpowiedz sobie na to pytanie.
Sharley Shy
18:22, trzynasty grudnia, roku dwutysięcznego dwunastego
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz